Wiadomości   

Strona główna           Kontakt

Sztumska fontanna
Atrakcja czy wstyd?
13.10.2017

W maju minęło 5 lat od momentu, kiedy po raz pierwszy uruchomiona została miejska fontanna, która była jednym z głównych punktów sztandarowego projektu rewitalizacji rynku. W planach burmistrza Leszka Tabora miała także stać się wizytówką miasta, a umieszczona żaba świecką tradycją, czczoną od najmłodszych lat przez mieszkańców Sztumu.

Szybko okazało się, że fontanna za niemal 400.000 zł ma nieproporcjonalnie małą misę do wysokości umieszczonych wewnątrz dysz, co oczywiście jest błędem przy tego typu obiekcie.
Z tego powodu rozpryskująca się na liściach woda zalewa kamienne ławy wbudowane w korpus, które miały służyć mieszkańcom do odpoczynku i relaksu w bezpośrednim kontakcie z tym cudem, jak zakładał pomysłodawca. Do tego ciągłe straty wody, strumieniem spływającej do kanalizacji, wymuszają nieustanne uzupełnianie z miejskiego wodociągu. To z kolei powoduje, że na metalowych elementach fontanny wytrąca się węglan wapnia.
Do tego należy dodać, że koszty utrzymania sztumskiej fontanny z roku na rok są wyższe i obecnie wynoszą 28.000 zł na rok.

Podsumowując całą inwestycję można powiedzieć, że znowu w Sztumie wyszło, jak wyszło ze wszystkim, czyli byle jak oraz drogo. Brudna, porośnięta glonami bardziej powoduje niesmak i obrzydzenie niż zachwyt.
Tym samym nie spełniła pokładanej w niej nadziei, jako atrakcji turystycznej, co niespecjalnie nawet dziwi, jeżeli przyjrzymy się i porównamy z fontannami w innych miastach.
Należy też zapytać.
Czy warto było wydać setki tysięcy złotych na takie rozwiązanie, czy jednak można było pokusić się o coś innego?

Czy sztumska fontanna jest atrakcyjnym punktem na mapie turystycznej miasta, a dla mieszkańców ciekawym uzupełnieniem rynku poprawiająca wizualnie jego wygląd, jako miejsca relaksu i spędzania wolnego czasu czy niepotrzebnym, wstydliwym i problematycznym gadżetem?

Zdjęcia wielu ciekawych rozwiązań jakie można znaleźć w internecie