Wiadomości   

Strona główna           Kontakt

Mało uroczyste wystąpienie burmistrza
Totalna porażka włodarza skutkiem niedyspozycji czy stresu?
13.11.2017

Obchody Święta Niepodległości tradycyjnie były okazją do wystąpienia włodarza miasta, w którym podobnie jak dotychczas zaledwie zaakcentował to, co się działo na progu odzyskania niepodległości.
Przeciągający się remont głównej drogi, jak również zdenerwowanie wielu mieszkańców udręczonych staniem od roku w korkach wpłynęło na rezygnację z nieodłącznego elementu wystąpień, a mianowicie pochwał na temat rozwoju miasta oraz tego, co dotychczas zrobiono. W tegorocznym przemówieniu burmistrz także bezpośrednio nie zaatakował opozycji, a raczej skupił się na próbie wyjaśnienia zaproponowanej koncepcji skweru w celu umniejszenia, nie tylko naszym zdaniem, roli głównego autora niepodległości, jakim jest dla wszystkich Polaków Józef Piłsudski.

Wątpliwości nasuwa również sformułowanie padające z ust włodarza sugerujące przeczucie mieszkańców, jakoby wydarzenia z tamtych lat toczące się z dala od ziemi sztumskiej ich nie dotyczyły pomimo prowadzonej (przez obecny rząd) narracji niepodległościowej. O ile rzeczywiście główne wydarzenia rozgrywały się między innymi w Warszawie, Krakowie czy Poznaniu to jednak wpłynęły na wszystkich Polaków, co zaakcentował w kazaniu podczas Mszy św. za Ojczyznę proboszcz parafii św. Anny.
Czy rzeczywiście jak mówił burmistrz, zamieszkujący obecnie ziemię sztumską mieszkańcy przybyli głównie z terenów zajętych przez ZSRR (Rosję) oraz z południa Polski mają poczucie, jakby ich nie dotyczyły tamte wydarzenia?
I mają wątpliwości, komu zawdzięczają odbudowę państwowości po latach niewoli? Takie fopa z ust włodarza z dwudziestoletnim stażem i pedagoga zamierzone czy też nie było niedopuszczalne. Ponadto wiele niezrozumiałych potknięć językowych w trakcie wypowiedzi wspieranej kartką nie tylko spowodowanych problemami natury technicznej może sugerować niedyspozycję lub duży stres.

Jednak nie ulega żadnych wątpliwości, największym zaskoczeniem dla włodarza był brak aplauzu mieszkańców poza sporadycznymi akcentami najbliższych współpracowników i najwierniejszych sympatyków po zakończeniu przemówienia. A nieoczekiwaną porażkę można było dostrzec na twarzy burmistrza.
Najwidoczniej mieszkańcy nabrali odwagi i po raz pierwszy pokazali tak dobitnie i to publicznie dezaprobatę dla osoby i polityki burmistrza. Czy to początek końca pewnej epoki pełnej wyborczych sloganów i rozgrywek politycznych uprawianych podczas różnych okazji?