Wiadomości   

Strona główna           Kontakt

Wandalizm pod okiem kamery?
Burmistrz chętnie zamieszcza informacje o szerzącym się w mieście wandalizmie.
28.12.2017

Od pewnego czasu burmistrz bardzo chętnie zamieszcza informacje o wandalizmie na terenie miasta, zapominając jednocześnie o fakcie istnienia monitoringu. Obejmującego całe miasto jak informują na rogatkach tablice z napisem „Miasto monitorowane”.
Same wpisy burmistrza mogą sugerować, że miasto ogarnęła fala wandalizmu, z którą nikt inny nie walczy poza nim samym.
Jak widać, włodarz woli bardziej pokazywać i wypowiadać się na swoim profilu na temat pojedynczych głupich wybryków, a niżeli zająć stanowisko wobec nieskuteczności monitoringu i zasadności wydania 1.617 637,37 (milion sześćset siedemnaście tys. sześćset trzydzieści siedem zł i trzydzieści siedem gr), jak również 17.751 zł dodatkowych kosztów na roczne utrzymanie jak to ujęli mieszkańcy atrap. Skuteczność monitoringu w wykrywaniu przestępstw jest bardzo niska. Potwierdzają to ostatnie zdarzenia, do jakich doszło w miejscu objętym monitoringiem aż dwóch kamer.
Kiedy nie udało się zapobiec lub złapać na gorącym uczynku sprawcy uszkodzenia panelu, jak również wcześniejszego, kiedy to do bombki ktoś wjechał „Maluchem” a wszystko to pod oknami burmistrza.
Jesienią w fosie miejskiej gdzie są zainstalowane dwie kamery, uszkodzono kilka koszy na śmieci. Można zadać tylko pytanie, Jak to jest możliwe? I dlaczego wobec wcześniejszych aktów wandalizmu nic nie zrobiono? Dając tym samym poczucie bez karności wobec niszczenia mienia, podobnie jak miało to już miejsce z udziałem burmistrza. Cieszyć może tylko fakt, że próbujący naśladować sprawcy nie używają jeszcze noży.
Wykorzystując narzędzia, jakimi dysponuje samorząd w postaci strażników miejskich, w których zainwestowano kilkadziesiąt tysięcy złotych, kupując nowy samochód, do tego monitoring powinno dążyć się do poprawy bezpieczeństwa na ulicach naszego miasta, co pozwoli również na zmniejszenie aktów wandalizmu.
I często nie jest to winą policjantów, co wielokrotnie podkreślaliśmy, a przede wszystkim braku pieniędzy na etaty operatorów całego systemu, którzy szybko i skutecznie reagowaliby na to, co się dzieje w przestrzeni publicznej.
Może jednak zamiast wpisów burmistrz z radą powinni przemyśleć na nowo koncepcję monitoringu miejskiego i zmiany jego funkcji z pozorowanej ochrony i podglądania plażowiczów na działania prewencyjne, skutecznie obejmujące całe miasto.
Co z pewnością przyniosłoby wszystkim więcej korzyści aniżeli same wpisy, a sam burmistrz miałby więcej czasu na inne ważniejsze sprawy dotyczące jakże jeszcze wielu problemów społecznych w naszym mieście.