Wiadomości   

Strona główna           Kontakt

Sobotni czyn społeczny
Mieszkańcy sprzątali brzegi i zieleń wokół jeziora.
15.04.2018

W minioną sobotę z inicjatywy burmistrza Leszka Tabora odbył się czyn społeczny, w ramach którego mieszkańcy sprzątali brzegi i zieleń wokół jeziora Sztumskiego. W akcję zaangażowano urzędników UMiG w Sztumie wraz z rodzinami oraz dzieci ze sztumskich szkół. I gdyby nie one to frekwencja byłaby bardzo mizerna.
O ile akcja, sama w sobie jest słuszna, pożądana i warta pochwały oraz szerokiej promocji i kontynuacji, to przymusowe z naszych informacji nakłanianie pracowników urzędu do udziału w tej akcji jest, delikatnie mówiąc godny potępienia. Wielu urzędników nie mogąc zostawić dzieci pod opieką rodziny, musieli z nimi uczestniczyć w akcji w obawie przed czekającymi ich szykanami, w przypadku nieusprawiedliwionej nieobecności. Podobnie działo się w „złotej” erze PRL, której wartości i slogany burmistrzowi są nadal bliskie i hołduje im na każdym kroku. Wątpliwości, co do spontaniczności tej akcji, budzi udział w pracach fizycznych dzieci, szczególnie tych najmniejszych, w przypadku kiedy miasto ma do dyspozycji odpowiednie służby. No ale z informacji UM w Sztumie wiemy, że PWiK Sztum nadal nie ma podpisanej umowy na sprzątanie miasta, a przypomnijmy mamy już 15 kwietnia.
Idąc w ślad za burmistrzem, który w ostatnich dniach spotyka się z ludźmi i zadaje mnóstwo pytań, my też w poczuciu obowiązku, z racji prowadzenia serwisu postanowiliśmy zapytać sztumskiego włodarza, o to czy urzędnicy dobrowolnie uczestniczyli w akcji sprzątania brzegów jeziora.
Burmistrz, próbując uniknąć odpowiedzi, starał się sugerować, iż jako serwis Nowy Sztum lekceważymy mieszkańców. W końcu niechętnie i po powtórzeniu pytania. Czy urzędnicy musieli przyjść? Odparł, aby zapytać o to mieszkańców.
Tylko czy był sens pytać podwładnych o dobrowolność przyjścia do pracy w sobotnie popołudnie, gdy dzień wcześniej Sekretarz Urzędu Miasta z naszych informacji „zaprasza” wszystkich urzędników na spontaniczne sprzątanie jeziora.

Naszą uwagę zwrócił fakt nieobecności jednej z najważniejszych urzędniczek Urzędu Miasta Ewy Ruczyńskiej, o co także zapytaliśmy gospodarza – niestety burmistrz poirytowany odpowiedział w bardzo niewybredny sposób całkowicie dyskwalifikujący go jako nie tylko burmistrza, ale pedagoga, a tym bardziej byłego dyrektora szkoły – „Spieprzaj dziadu”.

Czy Leszek Tabor piastujący piątą kadencję urząd burmistrza unikając odpowiedzi, na banalne wydawałby się pytanie nie okazał tchórzostwa?
Czy zadawanie pytań, szczególnie niewygodnych i dotyczące braku w tym przypadku jednej z urzędniczek, prywatnie partnerki życiowej włodarza jest wyrazem braku szacunku dla mieszkańców, czy może jednak odpowiedz burmistrza i nauczyciela oraz byłego dyrektora szkoły jest wyrazem nie tylko frustracji?