Wiadomości   

Strona główna           Kontakt

Ściśle tajne zarobki kierownika sztumskiego urzędu!
Co chce ukryć burmistrz Sztumu, zawzięcie utajniając dochody swojej partnerki życiowej – Kierownik Referatu Rozwoju Lokalnego, pełnomocnika ds. projektów UMiG w Sztumie?
12.06.2018



  
1.jpg
Historia, którą chce opisać zaczęła się w dniu 26 stycznia 2018 roku, kiedy to po „Debacie samorządowej” zostałem zainspirowany przez burmistrza Leszka Tabora do zadania mu pytań, które nurtują nie tylko mnie. Niby prosta sprawa, napisać wniosek o udzielenie informacji publicznej i czekać na odpowiedź od urzędnika utrzymywanego z naszych podatków. Nic bardziej mylnego. Jak już wspomniałem, 26 stycznia 2018 roku skierowałem do burmistrza Leszka Tabora, jak się później okazało, pierwszy z wielu wniosków.
W dniu 9 lutego br. w imieniu burmistrza Pani Daria Mietlewska-Dura (Sekretarz Miasta i Gminy, wg mnie tytuł na wyrost) udzieliła mi odpowiedzi na powyższe pytania. Jednak sposób, w jaki pismo zostało zredagowane, opatrzone dużą ilością teksu, z którego nic nie wynika, świadczy o tym, iż nie za bardzo wiedziano jakie informacje mają być mi przekazane, żeby, mówiąc kolokwialnie, wilk był syty i owca cała. Czyli chodzi o to, by za dużo nie przekazać. Pismo to z perspektywy czasu zawiera bardzo cenne informacje, które będę mógł wykorzystać w dalszej „walce” o jawność finansów publicznych Urzędu Miasta w Sztumie, ale o tym kiedy indziej. Nie będę się rozpisywał o tym, jakie informacje zostały zawarte w odpowiedzi na mój wniosek, bo możecie Państwo sami przeczytać na załączonych zdjęciach.

2.1.jpg 2.2.jpg 2.3.jpg 2.4.jpg 2.5.jpg


Jak zapewne zauważyliście Państwo, w piśmie tym nie padła konkretna kwota, jakie za swoje „wybitne” osiągnięcia otrzymała Pani Ewa Ruczyńska Kierownik Referatu Rozwoju Lokalnego, Pełnomocnik ds. projektów, prywatnie wieloletnia kochanka, a od niedawna oficjalna partnerka życiowa burmistrza Leszka Tabora.
Dlaczego podano ogólne kwoty z poszczególnych lat, nie rozbijając ich na poszczególnych urzędników samorządowych? Ano zapewne dlatego, żeby nie wykazać jakie kwoty „przytuliła” Pani Ewa Ruczyńska. Ze źródeł pochodzących z UM wiem, że oprócz nagród pieniężnych Pani Ruczyńska otrzymywała w ramach nagród biżuterię, jednak w kolejnym piśmie, które otrzymałem z UM stwierdzono w odpowiedzi nr 4 (strona 3 tegoż pisma), iż burmistrz nie przyznaje nagród rzeczowych swoim pracownikom.
W związku z niezadowalającymi odpowiedziami, w dniu 23 lutego br. w Urzędzie Miejskim złożyłem kolejny wniosek o doprecyzowanie interesujących mnie kwestii.
3.1.jpg 3.2.jpg 3.3.jpg 3.4.jpg


Nie będę opisywał tego, co zawiera pismo, które otrzymałem w odpowiedzi na powyższy wniosek, bo sądzę, że każdy z Państwa po jego lekturze zrozumie, że mimo konkretnych pytań, odpowiedzi znów były mgliste, kluczyły wokół tematu, ale nie dotykały jego sedna. Kwestie, które w szczególności mnie interesowały to oczywiście finanse jakie ponosi gmina na utrzymanie Pani Ewy Ruczyńskiej.
4.1.jpg 4.2.jpg 4.3.jpg 4.4.jpg


5.1.jpg 5.2.jpg


Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie drążył tematu zarobków, dążąc do uzyskania informacji do jakich jako podatnik i mieszkaniec miasta mam prawo. Prawo zagwarantowane w Konstytucji, ustawie o samorządzie gminnym, ustawie o finansach publicznych i wyrokach Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz Sądu Najwyższego, które jednoznacznie wyrażają tezę o jawności finansów publicznych, a tym samym i samorządowych. W konsekwencji tych praw w dniu 23 marca 2018 roku złożyłem w UM trzeci już wniosek o udzielenie informacji publicznej tylko i wyłącznie w zakresie dochodów Pani Ewy Ruczyńskiej.
Chyba to pismo narobiło trochę zamieszania w urzędzie, bo w dniu 6 kwietnia 2018 roku, tym razem Zastępca burmistrza Ryszard Wirtwein udzielił lakonicznej odpowiedzi, którą Państwo mogą przeczytać, i jednocześnie poinformował mnie, że istnieje konieczność zasięgnięcia dodatkowej prawnej w przedmiocie mojego wniosku.
6.jpg
Cóż, wydawać by się mogło, że moja argumentacja i przytoczone orzecznictwo sądów administracyjnych w takich samych sprawach powinny wystarczyć, zadość uczynić moim staraniom. Niestety, nie. Jak zapewne domyślacie się Państwo, odpowiedź jaką dostałem po zasięgnięciu opinii prawnej była negatywna. A poniżej odpowiedź z dnia 6 kwietnia br.

Oczekiwana odpowiedź przyszła z dziesięciodniowym naruszeniem art. 13 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej, na który powoływał się sam Pan Ryszard Wirtwein.
7.1.jpg 7.2.jpg


Czy było to niedopatrzenie Sekretarz Miasta i Gminy w Sztumie czy celowe działanie? Ocenę pozostawię Państwu. Poniżej odpowiedź oraz skan koperty z datą awizowania pisma na dzień 01-06-2018, czyli 10 dni po ustawowym terminie, tym bardziej, że samo pismo datowane jest w dniu 30 maja br.
Oczywiście, jak Państwo zauważyliście i ta odpowiedź była negatywna. Jak to się ma do ustawy o dostępie do informacji publicznej? A no tak jak bigos do tortu… czyli ni jak. W myśl art. 16 ust 1 cytowanej ustawy odmowa udzielenia informacji publicznej powinna ZAWSZE nastąpić w formie decyzji administracyjnej. Czy to kolejne niedopatrzenie? Czy może nieznajomość przepisów prawa? Bo mam nadzieję, że nie jest to celowe działanie. No ale cóż, ustawodawca przewidział sytuację, w której organ poprzez swą indolencję lub ignorancję czy nawet butę udzieli odpowiedzi odmownej w formie takiej, jaka została udzielona mnie. W takim przypadku, mimo że pismo nie zawiera znamion decyzji to jest swego rodzaju rozstrzygnięciem, od którego przysługuje odwołanie na zasadach takich samych jak w przypadku decyzji administracyjnej. Ciekaw jestem i będę dociekał ile kosztowała dodatkowa porada prawna, komu została zlecona i co zawiera, bo jak można zauważyć w powyższym piśmie zawarte zostały 4 wersy tekstu i ani słowa o rzeczonej opinii prawnej. Dlatego też idąc za ciosem w dniu 05 czerwca br. z zachowaniem procedur i przepisów prawa, za pośrednictwem burmistrza złożyłem do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Gdańsku odwołanie od treści pisma, którego treść zamieszczam.
8.1.jpg 8.2.jpg 8.3.jpg

Teraz burmistrz ma 7 dni od daty otrzymania pisma (05-06-2018) do przekazania odwołania do SKO w Gdańsku. Jeśli tego terminu nie dotrzyma podejmę stosowne kroki, by dowiedzieć się co do ukrycia ma burmistrz i jego pracownicy tak zaciekle broniąc informacji publicznej dotyczącej jawnych dochodów pracownika samorządowego. Śmiesznym dla mnie jest podnoszenie argumentu, iż Pani Ewa Ruczyńska nie jest funkcjonariuszem publicznym tylko dlatego, że nie wydaje decyzji w imieniu burmistrza. Jest przecież kierownikiem Referatu, któremu podlegają inni pracownicy urzędu, ale o tym w następnym moim wywodzie na temat powiązań i zależności burmistrza ze swoją podwładną.
Reasumując, nasuwają mi się takie pytania: „Kim tak naprawdę jest Pani Ewa Ruczyńska, skoro nie funkcjonariuszem publiczny czy pracownikiem samorządowym, to kim? Jaki ma wpływ na burmistrza i pracowników urzędu, że tak jest chroniona? Mam nadzieję, że w niedługiej przyszłości uzyskam odpowiedzi na te pytania. Ciąg dalszy niebawem nastapi.

Marek Olszewski