Wiadomości   

Strona główna           Kontakt

Plan zagospodarowania, czy bezczelna i cyniczna gra
Sołtysi zdemaskowali plan, który niemal w żaden sposób nie zabezpieczał interesu mieszkańców trzech wsi, umożliwiający nadal budowę biogazowi na tej samej działce, na której miała powstać.
09.10.2018



  
mapka1.jpg



   Po tym, jak radni burmistrza z „Klubu Razem dla Powiśla” na zwołanej na wniosek opozycji nadzwyczajnej sesji w dniu 03 sierpnia odrzucili projekt uchwały o sporządzenie planu przygotowany przez grupę radnych, którego to burmistrz nazwał „gniotem”. Na komisjach zaprezentowano nowy projekt Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego w Postolinie, który miał uniemożliwić budowę biogazowi jak też zabezpieczyć interes mieszkańców i umożliwić budowę zabudowy mieszkalno – usługowej po wejściu ustawy odległościowej od wiatraków, tym razem, przygotowany na polecenie włodarza.
Podły plan szybko zdemaskowali obecni sołtysi Sylwia Celmer, Jacek Krupa i Adam Poćwiardowski, wskazując oczywiste błędy, i zamierzone działanie w ograniczeniu planu do zaledwie 150 ha zamiast około 800 ha, które obejmował projekt opozycji.
W koncepcji burmistrza planem nie objęto pozostałych 250 ha gruntów należących do inwestora.
Szczytem bezczelności i cynizmu wobec mieszkańców Postolina i okolicznych wsi jest fakt, iż planem nie objęto nawet całej działki, na której miała stanąć biogazownia, lecz tylko mały jej fragment.
W efekcie czego w żaden sposób nie zabezpieczono by interesu wielu mieszkańców, a jedynie otwarto furtkę do powstania niechcianej inwestycji.
Inwestor bez jakichkolwiek przeszkód i zmiany dokumentów mógłby rozpocząć budowę zaraz po uchwaleniu planu nawet kilkanaście metrów dalej.
Ostatecznie wątpliwości co do przedstawionego założenia nabrali również radni burmistrza wchodzący w skład komisji. Podczas głosowania radna Ewa Paduch jako jedyna wstrzymała się od głosu, gdy pozostali byli przeciw.

Radni stwierdzili, że nie powinni się zajmować dalej tą sprawą, powierzając kompetencje rozstrzygnięcia problemu nowej już radzie.
Jaki zatem ma interes burmistrz w podejmowaniu niekorzystnych dla mieszkańców działań? Jedno jest pewne, że burmistrz stanął po ciemnej stronie mocy.