Felieton   

 

Hala targowa.

 

23.02.2015

 

Każdy obiekt publiczny powinien być nie tylko piękny, ale też funkcjonalny, a jego budowa powinna uzasadniać aspekty ekonomiczne oraz potrzeby rozwoju regionu. Przy każdej takiej inwestycji powinny być wzięte pod uwagę wpływy jakie mogą realnie zasilić kasę miasta. Wielokrotnie zajmowaliśmy się problemami kupców handlujących na nie tak dawno oddanej do użytku hali. Dziś zajmiemy się targowiskiem od strony finansowej i spróbujemy policzyć, kiedy zwróci się sztandarowa inwestycja sfinansowana w dużej mierze ze środków Unii Europejskiej, która jak przypomnę zdaniem władz miała ucywilizować handel. Bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że każda inwestycja nawet sfinansowana z dotacji powinna wpływać pozytywnie na wizerunek i rozwój oraz jak najszybciej zwrócić się. Gdyż jest to też wskaźnikiem poprawy sytuacji ekonomicznej, rozwoju regionu, kreatywności władzy oraz uzasadnieniem realizacji takiego, a nie innego projektu.
Z informacji przedstawionej przez gminę wszyscy znamy koszt budowy hali targowej, który wyniósł 1 mln 828 tys. 937 zł. Wewnątrz znajduje się 38 stołów oraz zatrudniony jest jeden pracownik na ½ etatu zbierający opłaty.
Z informacji otrzymanej od zarządcy wynika, że w okresie od listopada do stycznia wynajmowano średnio 11 stołów dziennie.
Dla obliczeń przyjmiemy dwa warianty; pesymistyczny ze średnią 7 stołów wynajmowanych codziennie oraz optymistyczny, dla którego przyjmiemy wynajęcie średnio 20 stanowisk.
Koszt wynajęcia 1 stołu dziennie to 14zł a zatem miesięczne wpływy z najmu to około 2352 dla 7 stołów i 6720 zł przy wynajęciu średnio 20 stołach.
Utrzymanie pracownika na ½ etatu; koszty bieżące jak oświetlenie i ogrzewanie pomieszczenia socjalnego dla 1 pracownika oraz WC, zarządzanie, sprzątanie, wywóz śmieci to w przybliżeniu koszty na poziomie 1400 zł, a zatem przychody będą kształtować się w wysokości od 952 do 5320 zł miesięcznie. Podsumujmy, hala targowa w wersji optymistycznej zwróci się po 28, a przyjmując pesymistyczne założenia dopiero po 160 latach, czyli praktycznie nigdy. Prawda jak zawsze jest gdzieś po środku. W obliczeniach nie zostały uwzględnione koszty remontów bieżących, a po około 50 latach funkcjonowania hala zapewne będzie wymagała czegoś więcej niż tylko malowania.
Sami sobie odpowiedzmy czy były to dobrze wydane pieniądze. Czy koszt fatalnej i niefunkcjonalnej inwestycji nie został zbytnio przesadzony? A marmurowe stoły nie są megalomanią i stawianiem sobie „pomnika” na miarę naszych możliwości?