W końcu ruszyły prace. Po wycince zarośli przeprowadzonej pod koniec ubiegłego roku dopiero teraz rozpoczęto realizację kolejnego projektu, który ma odmienić wygląd Placu Wolności w Sztumie. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że mieszkańcy po raz kolejny płacą za błędy popełnione podczas wcześniejszej, kosztownej rewitalizacji rynku. Przypomnijmy, sztumski rynek już raz został przebudowany za miliony złotych. Ówczesne władze chwaliły się pozyskanymi dotacjami i efektami ich pracy. Dziś coraz więcej osób zadaje sobie pytanie: czy była to rzeczywiście inwestycja służąca mieszkańcom, czy raczej projekt realizowany po to, by można było przeciąć wstęgę i pochwalić się skalą wydanych pieniędzy?
Czas zweryfikował te ambitne plany wyjątkowo brutalnie. Zamiast funkcjonalnej i przyjaznej przestrzeni mieszkańcy otrzymali miejsce, które przez lata budziło kontrowersje zdominowane przez beton, pozbawione odpowiedniej ilości zieleni i nagrzewające się w upalne dni. Dziś trzeba wydawać kolejne publiczne środki, aby naprawiać to, co jeszcze kilka lat temu przedstawiano jako sukces. Co więcej, nie jest to pierwszy przypadek w Sztumie, gdy kosztowne inwestycje po pewnym czasie czasie wymagają kosztownych inwestycji mających poprawić poprzednie. Coraz częściej pojawiają się pytania o jakość planowania i realizacji samorządowych przedsięwzięć oraz o to, czy wydawaniu milionów złotych towarzyszyła wystarczająca rozwaga i dalekowzroczność. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że inwestycje finansowane z publicznych pieniędzy będą służyły przez lata, a nie staną się projektami wymagającymi kolejnych kosztownych korekt. Nowe przedsięwzięcie pod nazwą „Zagospodarowanie w błękitno-zieloną infrastrukturę terenu przy Placu Wolności w Sztumie” ma poprawić funkcjonalność rynku i zwiększyć odporność miasta na skutki zmian klimatu. Projekt obejmuje m.in. wykonanie:
Brzmi rozsądnie. Trudno jednak nie zauważyć, że są to rozwiązania, które powinny zostać uwzględnione już podczas poprzedniej rewitalizacji. Tymczasem po kilku latach od zakończenia inwestycji samorząd ponownie musi ingerować w tę samą przestrzeń.
Całkowita wartość obecnego przedsięwzięcia wynosi 1.215 .24,84 zł, z czego 843.280,02 zł stanowi dofinansowanie ze środków unijnych. Mieszkańcy mają więc pełne prawo pytać: jak to możliwe, że inwestycja realizowana za duże pieniądze tak szybko wymaga kosztownych poprawek? Kto odpowiadał za jej przygotowanie? Czy wyciągnięto z tej sytuacji jakiekolwiek wnioski? Bo prawdziwym sukcesem samorządu nie jest samo pozyskanie dotacji i wydanie milionów złotych. Sukcesem jest tworzenie trwałych, przemyślanych i funkcjonalnych rozwiązań, które służą mieszkańcom przez lata. W przypadku sztumskiego rynku trudno oprzeć się wrażeniu, że zamiast dobrze zaplanowanej rewitalizacji mieliśmy do czynienia z kosztownym eksperymentem, którego skutki właśnie próbujemy naprawić za kolejne publiczne pieniądze.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"3119"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu nowysztum.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz