Po wykryciu nieszczelności instalacji gazowej w jednym z bloków w centrum Sztumu odcięto dopływ gazu. Sama decyzja była słuszna i podyktowana troską o bezpieczeństwo mieszkańców, które w takich sytuacjach jest priorytetowe i nie podlega dyskusji. Problem zaczął się później. Po wywieszeniu ogłoszenia mieszkańcy zostali praktycznie bez informacji, kiedy usterka zostanie usunięta. Według przekazywanych im informacji fachowcy mają pojawić się dopiero w poniedziałek, czyli sześć dni po odcięciu gazu. Przez ten czas większość z 52 rodzin jakie mieszkają w tym bloku, które na co dzień korzysta z gazu będą musiały radzić sobie bez możliwości normalnego przygotowywania posiłków.
Czy rzeczywiście na rynku nie ma fachowców? I gdzie leży problem?
Ta sytuacja obnaża problem wykraczający daleko tylko poza tę jedną awarię. Jeśli w czasie pokoju usunięcie usterki w budynku zamieszkiwanym przez 52 rodziny okazuje się tak dużym wyzwaniem organizacyjnym, że mieszkańcy muszą czekać kilka dni na przyjazd specjalistów, to pojawia się zasadne pytanie: jak poradzimy sobie w przypadku poważniejszego kryzysu, obejmującego większą część miasta lub regionu czy co gorsza realnego zagrożenia działaniami wojennymi? Mieszkańcy nie oczekują cudów. Oczekują informacji, sprawnego działania i poczucia, że ktoś panuje nad sytuacją. Tymczasem dziś słyszą jedynie, że trzeba czekać. I właśnie to bardziej niż sama awaria, budzi największy niepokój.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu nowysztum.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz