Zamknij

Niebezpieczna gra z historią. Słowa Merza i pytanie o niemiecką pamięć

. 15:05, 22.02.2026 Aktualizacja: 16:21, 22.02.2026
Skomentuj Niebezpieczna gra z historią. Słowa Merza i pytanie o niemiecką pamięć

Wypowiedź kanclerza Niemiec Friedricha Merza, że „wojna na Ukrainie trwać będzie wkrótce już 4 lata. To dłużej niż II wojna światowa”, wywołała falę oburzenia i trudno się temu dziwić. II wojna światowa trwała sześć lat: od 1 września 1939 roku, gdy III Rzesza napadła na Polskę, do 8 maja 1945 roku. Każde inne liczenie oznaczałoby przyjęcie narracji, wedle której konflikt zaczął się dopiero w 1941 roku, wraz z niemieckim atakiem na Związek Sowiecki.

To nie jest drobna pomyłka. To kwestia fundamentalna

Jeżeli bowiem II wojna światowa miałaby trwać jedynie od 1941 do 1945 roku, to automatycznie wymazane zostają dwa pierwsze lata wojny, lata brutalnej okupacji Polski, masowych egzekucji, eksterminacji elit, łapanek, wysiedleń i budowy systemu terroru, który później przybrał postać przemysłowej machiny zagłady.

Dla Polski wojna zaczęła się 1 września 1939 roku. Dla milionów polskich obywateli była to katastrofa cywilizacyjna, która pochłonęła około 6 milionów istnień ludzkich i zniszczyła znaczną część kraju. Relatywizowanie daty rozpoczęcia wojny oznacza relatywizowanie odpowiedzialności. Słowa kanclerza Niemiec wpisują się w niepokojący trend rozmywania historycznych punktów odniesienia. Coraz częściej w debacie publicznej akcent przesuwa się z jednoznacznej odpowiedzialności III Rzeszy za rozpętanie wojny na bardziej „złożone” interpretacje, w których agresja z 1939 roku bywa marginalizowana wobec wydarzeń z 1941 roku. To narracja, która przez dekady funkcjonowała w sowieckiej historiografii jako „Wielka Wojna Ojczyźniana”, zaczynająca się dopiero od ataku Niemiec na ZSRR.

Dla Polski takie podejście jest nie do przyjęcia. Gdzie w tej sprawie jest premier Tusk i minister spraw zagranicznych Sikorski?

Nie chodzi o emocje ani o spory semantyczne. Chodzi o prawdę historyczną i odpowiedzialność. Niemcy jako państwo po 1945 roku wykonały ogromną pracę w zakresie rozliczeń z nazistowską przeszłością i to należy jasno powiedzieć. Jednak każda wypowiedź, która może sugerować przesunięcie początku wojny z 1939 na 1941 rok, podważa fundament tej odpowiedzialności. Jeśli najwyższy przedstawiciel niemieckiego rządu mówi o II wojnie światowej w sposób, który skraca jej czas trwania do czterech lat, to musi liczyć się z reakcją. W Polsce pamięć o 1939 roku nie jest abstrakcją, to pamięć o zburzonej Warszawie, o Palmiry, o Piaśnicy, o Auschwitz, o Generalnym Gubernatorstwie. Historia nie jest plasteliną, którą można formować w zależności od bieżących potrzeb politycznych czy retorycznych skrótów. Data 1 września 1939 roku nie podlega negocjacji. To moment, w którym Niemcy rozpoczęły największy konflikt w dziejach Europy i to od napaści na Polskę. Dlatego każde publiczne stwierdzenie, które zdaje się ten fakt rozmywać, musi spotkać się z jednoznaczną reakcją. Pamięć o ofiarach nie może być podporządkowana retorycznym figurą ani politycznej wygodzie. Jeśli Europa ma być wspólnotą wartości, to prawda historyczna musi być jedną z nich.

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu nowysztum.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%