Postanowieniem z dnia 3 kwietnia 2025 roku, prokurator uchylił wobec Anny Wójcik środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania - poinformowała dzisiaj prokuratura. Prokurator zastosował za to poręczenie majątkowe w wysokości 400 tys. złotych, dozór policji oraz zakaz kontaktu z uczestnikami postępowania i zakaz opuszczania kraju.
Kobieta przebywała w areszcie ponad 2 miesiące w związku ze śledztwem ws. RARS. Syn państwa Wójcików, Franciszek (imię zmienione - red.), jest poważnie chory i wymaga opieki matki. W ostatnim czasie głośno było o jego myślach samobójczych. Kilka dni temu prokuratura złożyła wniosek o wydanie zarządzenie opiekuńczego z uwagi na możliwe "zagrożenie dobra małoletniego".
Uważam, że ta decyzja zapadła zdecydowanie za późno. Trzeba przypomnieć, że eksperci, którzy analizowali dostępne informacje w tej sprawie, wskazywali, że biegły, który powinien zweryfikować stan zdrowia dziecka, przez dwa tygodnie nie zrobił nic. To właśnie stan zdrowia dziecka był przyczyną zwolnienia pani Anny W. z aresztu. Nie mam wątpliwości, że mieliśmy tu do czynienia z aresztem wydobywczym - mówił wiceminister sprawiedliwości Piotr Cieplucha.
A jeszcze dwa dni wcześniej ta sama prokuratura złożyła wniosek o umieszczeniu chorego syna pani Anny w opiece zastępczej na podstawia art. 109 § 2 pkt 5 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.
Co się zmieniło - może presja społeczna i negatywny odbiór działań prokuratury tak wobec zmarłej p. Barbary, Anny Wójcik czy też skandaliczne uwolnienie mordercy Cyby oraz innych groźnych przestępców?
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz