Rano, po publikacji na platformie Facebook artykułu pt. „Sztum. Co dalej z terenem po zburzonym Lido?”, wpis został zablokowany i usunięty po zgłoszeniu jako rzekomo szkodliwy spam. To pierwszy przypadek, w którym nasz materiał został usunięty w taki sposób, co odbieramy jako formę cenzury prewencyjnej.
W reakcji na tę sytuację opublikowaliśmy wpis z pytaniem: "Czy to Urząd Miasta i Gminy Sztum stoi za zgłoszeniem i usunięciem artykułu oraz kto i czego się obawia." Zwróciliśmy uwagę, że cała sytuacja może budzić skojarzenia z metodami znanymi z przeszłości. Po publikacji tego wpisu skontaktował się z nami telefonicznie wiceburmistrz Adam Kaszubski, który zaprzeczył, jakoby Urząd Miasta i Gminy w Sztumie miał powód lub zamiar zgłaszania artykułu w celu ograniczenia jego rozpowszechniania. Przyjmujemy to stanowisko za dobrą monetę, licząc na dalszą prawidłową, rzetelną i uczciwą współpracę z urzędem.
Podkreślamy, że naszym celem nie był atak, lecz reakcja na niedopuszczalne działanie polegające na zastosowaniu mechanizmu przypominającego cenzurę prewencyjną, od której w praktyce bardzo trudno się odwołać. Jednocześnie zaznaczamy, że wszystkie publikowane przez nas materiały, w tym również artykuł, który został usunięty – powstają w oparciu o fakty oraz dostępne dokumenty, w tym materiały pozyskane z urzędów. Choć sam artykuł może wydawać się dla niektórych mało istotny, cała sytuacja pokazuje, jak łatwo można ograniczyć dostęp do informacji publicznej. W praktyce oznacza to, że treść według niejasnych i trudnych do zweryfikowania kryteriów, może zostać uznana za „szkodliwą”, a następnie po prostu zniknąć z przestrzeni publicznej.
Na tym etapie pozostaje zasadnicze pytanie: jeśli nie urząd, to kto? Osoba, której nie spodobał się wpis, czy może bezosobowy algorytm decydujący o tym, co wolno zobaczyć odbiorcom? Niezależnie od odpowiedzi, mamy do czynienia z mechanizmem, który może być wykorzystywany do arbitralnego ograniczania debaty publicznej.
Nie można przejść obok tego obojętnie. Każda bezpodstawna ingerencja w obieg informacji niezależnie od tego, kto za nią stoi godzi w fundamenty wolności słowa i prawa obywateli do rzetelnej informacji. Jeśli dziś można bez wyraźnego powodu usunąć jeden artykuł, jutro w ten sam sposób można wyciszyć kolejne. A to już nie jest kwestia pojedynczego wpisu, lecz standardów funkcjonowania debaty publicznej.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu nowysztum.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz