8 maja 1945 roku w wielu europejskich stolicach rozbrzmiewały dzwony, tłumy wychodziły na ulice, ludzie świętowali zakończenie najkrwawszej wojny w historii świata. Francja, Belgia, Holandia czy Dania odzyskiwały wolność po latach niemieckiej okupacji. Zachodnia Europa mogła rozpocząć odbudowę swoich państw i społeczeństw.
Polska takiego szczęścia nie miała.
Dla milionów Polaków 8 maja nie oznaczał prawdziwego końca wojny. Niemiecki terror zastąpił terror komunistyczny przyniesiony na sowieckich bagnetach. Zamiast upragnionej suwerenności przyszły represje, więzienia, tortury, pokazowe procesy i śmierć tych, którzy nie godzili się na kolejną okupację. Polacy, którzy przez sześć lat walczyli z III Rzeszą, bardzo szybko stali się „wrogami ludu”. Żołnierze Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych czy innych organizacji niepodległościowych byli tropieni przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa. Wielu z nich trafiało do katowni UB, gdzie byli bici, poniżani i mordowani tylko dlatego, że chcieli wolnej Polski, a nie państwa podporządkowanego Moskwie. Setki i tysiące patriotów ginęło strzałem w tył głowy. Chowano ich nocami w anonimowych dołach śmierci, często bez krzyża, nazwiska i prawa do pamięci. Rodziny przez dziesięciolecia nie wiedziały nawet, gdzie spoczywają ich bliscy. Komunistyczna władza próbowała wymazać ich z historii i świadomości narodowej.
W przestrzeni publicznej nie brakuje prób relatywizowania komunistycznych zbrodni i marginalizowania bohaterów podziemia niepodległościowego. Część środowisk politycznych i medialnych z uporem atakuje Żołnierzy Wyklętych, podważa sens ich walki lub próbuje sprowadzać ich historię do pojedynczych kontrowersji. Jednocześnie w wielu miejscach widać niechęć wobec patriotycznej narracji o walce o prawdziwie wolną i suwerenną Polskę. Dla wielu Polaków jest to szczególnie bolesne, ponieważ potomkowie ludzi budujących system komunistyczny często nadal funkcjonują w elitach życia publicznego, świata mediów czy instytucji państwowych. Krytycy obecnego kierunku zmian alarmują, że trwa systematyczne osłabianie pamięci historycznej i rozmywanie odpowiedzialności za komunistyczne zbrodnie. 8 maja powinien być więc dla Polski nie tylko dniem pamięci o zakończeniu II wojny światowej, ale również chwilą refleksji nad tym, że nasz naród po 1945 roku nie odzyskał pełnej wolności. Na prawdziwą suwerenność przyszło czekać kolejne dziesięciolecia, aż do upadku komunizmu.
Dlatego pamięć o żołnierzach podziemia niepodległościowego pozostaje tak ważna. To oni jako jedni z nielicznych mieli odwagę powiedzieć „nie” kolejnemu zniewoleniu, choć doskonale wiedzieli, że mogą zapłacić za to najwyższą cenę. Ich historia jest częścią historii Polski. I niezależnie od politycznych sporów czy prób przemilczania – pozostanie świadectwem walki o prawdziwą wolność.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu nowysztum.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz